„Jak to jest z Waszymi prawami w szkole?”

kalejdoskop-praw-dziecka-ikona

Świdnica, 24. 10. 2014 r.

Prawo do prywatności – jedno z najważniejszych

Dzisiaj rano, jak zwykle, wstałam za późno. Szybko umyłam zęby, ubrałam się i popędziłam do szkoły. Gdy zadzwonił dzwonek, byłam przed klasą. Do sali weszłam ostatnia. „Prawo szkoły” mówi, że osoba bez pary idzie na koniec. Zawsze tak jest. Dzisiaj stało się jednak coś o wiele gorszego. Ktoś napisał na tablicy, że mój starszy brat tydzień temu wyszedł z więzienia. To była moja najskrytsza tajemnica! Nikt, oprócz mojej rodziny, o tym nie wiedział.

Potem było jeszcze gorzej. Na każdej lekcji dostawałam liściki. Na większości były napisy, takie jak: „Boję się Ciebie”, „KRYMINALISTKA”… Większości nawet nie czytałam. Na ostatniej zajęciach, godzinie wychowawczej, Edek wykrzyknął na cały głos: „Kryminaliści nie powinni chodzić do naszej szkoły!”. Nie wytrzymałam! Wybuchnęłam płaczem…

Wtedy weszła pani Lewandowska. Spytała, co się stało, ale nie mogłam się opanować. Nauczycielka poszła ze mną do toalety. Obmyłam sobie twarz i opowiedziałam pani o wszystkim. Gdy skończyłam, powiedziała: „Osoba, która to wymyśliła, złamała prawo ucznia do prywatności. To była twoja osobista sprawa i nie wolno było nikomu jej ujawniać. Winny na pewno poniesie konsekwencje”.

Po tych słowach zrobiło mi się trochę lżej na sercu. Pani Wanda pozwoliła mi szybciej wrócić do domu. Słowa tej nauczycielki naprawdę podniosły mnie na duchu.

Świdnica, 27. 10. 2014 r. 

Prawo do edukacji

Minęło już kilka dni od ogłoszenia całej szkole mojej tajemnicy. Mój brat przestał być w centrum uwagi gimnazjalistów. Z inicjatywy pani dyrektor w szkole rozpoczęła się akcja „Prawa ucznia”. Dzięki temu dowiemy się, jakie mamy prawa i jakie są konsekwencje ich złamania. Wydaje mi się, że nic to nie da, ale nauczyciele wiedzą lepiej… Oni skończyli przecież pedagogikę i studia nauczycielskie. Może mają rację…

Po aferze, której byłam ofiarą, wiele dziewczyn z klasy zaczęło mi się przymilać. Myślę, że robią to z czystej chęci stworzenia zabawnej (ich zdaniem) sytuacji. Tylko raz miałam prawdziwą przyjaciółkę, ale i ona, gdy poznała moje sekrety, oddaliła się ode mnie i zaczęła wykorzystywać wszystko przeciwko mnie.

Wczoraj na godzinie wychowawczej rozmawialiśmy o prawie do edukacji. Mówi ono o tym, że każdy ma prawo się uczyć. W mojej klasie jest taka dziewczyna – Marta, nieśmiała, bardzo skryta. Podobnie jak ja, nie ma przyjaciół. Ma ciemniejszy od innych uczniów odcień skóry. Dlatego nikt jej nie lubi. Nie znaczy to jednak, że jest gorsza. Dobrze ją rozumiem. Ja jestem otyła i kiedyś wszyscy nazywali mnie Dynią.

Dużo osób uważa, że w Polsce powinni mieszkać tylko Polacy, a ludzie innej narodowości nie mają tu żadnych praw. Na przykład prawa do edukacji. Mylą się, i to bardzo. Ktoś o ciemnej lub jasnej skórze lub ze skośnymi oczami też może być Polakiem, chodzić do polskiej szkoły i kochać ojczyznę. Tak właśnie jest z Martą. Wszyscy myślą, że ona powinna mieszkać w Afryce, ale nie wiedzą, że od urodzenia jest w Polsce. Nie chcą jej w naszym gimnazjum. Po prostu jej nie chcą.

Żal mi jej… Myślę, że ktoś ją prześladuje. Muszę jej pomóc! Nie można się poddawać!

Jak to jest

Wolność wyznania

Porozmawiałam dziś z Martą. Nie był łatwo ją znaleźć. Zaraz po dzwonku kończącym lekcje wybiegła z sali.

Spotkałam ją przed szkołą, siedziała na ławce. Podbiegłam i przycupnęłam obok niej. Zapytałam, jak się czuje. Nie odpowiedziała. Pomyślałam, że przeszkadzam jej i wstałam. Już miałam odejść, gdy usłyszałam cichutkie „Poczekaj”. Odwróciłam się. Zobaczyłam, że dziewczyna spogląda na beton pod stopami.

Powtórzyłam: „Jak się czujesz?”. Odpowiedziała, że dobrze. Nie uwierzyłam. Potrafię rozpoznać, gdy ktoś coś ukrywa przede mną. Popatrzyłam na Martę wyczekująco. Nagle ona wybuchnęła nieoczekiwanym potokiem krótkich zdań: „Ja nie… Ja się boję… Janek i chłopak… starszy… pomóż…”. Wtedy już wiedziałam, o co chodziło. Przypomniałam sobie, jak kiedyś Zenek opowiedział mi o chłopakach straszących uczniów, zwłaszcza tych młodszych, słabszych. Widać, że nie przestali  tego robić.

Nawet po zawieszeniu w prawach ucznia nie zrezygnowali z obrażania innych, teraz uwzięli się na Martę. Ach tak… To dlatego, że była Muzułmanką. To dlatego wybrali ją sobie na cel… „Trzeba z tym skończyć!” – powiedziałam do koleżanki po krótkim namyśle. „Wstań, idziemy, musimy opowiedzieć o wszystkim pani Lewandowskiej”.

Dziewczyna nie od razu się zgodziła. Musiałam trochę ją namawiać, ale chyba to determinacja i odwaga w moim głosie przeważyły szalę. Wyruszyłyśmy do pokoju nauczycielskiego. Okazało się, że pani wychowawczyni nie było, na szczęście spotkałyśmy panią pedagog. Marta krępowała się. Stopniowo, zachęcana przez pedagoga, opowiedziała o wszystkim.

Nauczycielka zapewniła nas, że zrobi, co w jej mocy, aby udaremnić Jankowi i jego koledze znęcanie się i obrażanie innych. Mojej koleżance kamień spadł z serca, w jej oczach dostrzegłam promyk szczęścia i zaufania. Ja też byłam zadowolona. Znów przekonałam się, że na każdy problem jest jakiś sposób.

Materiał pochodzi z portalu Strefa Młodych, prowadzonego przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka: www.strefamlodych.pl

Dziękujemy za możliwość udostępnienia.